O moje plecy…

Sześć tygodni nieobecności w domu to mój rekord odkąd podjąłem nową pracę. Mini ja ledwo mnie poznał. Hej! Skąd wy się znacie– przyglądał się jak ściskam jego własną, prywatną mamę. Szybko mu puściło i zaczął się chichrać w moich ramionach. Nie wiedział, co go czeka.

img_20160919_134718Bo co to za bałagan w domu i porozrzucane zabawki? Wszystkie filary dyscypliny i porządku zrujnowane. Czyste ubrania pomieszane z brudami, w sypialni chaos, w kuchni Mongolia, na szybach paćki, ubikacja straszy, nawet książki nierówno ustawione.

Jak to nie ma czasu? Nie ma siły? Cały dzień siedzą sobie oseski dwa w najlepsze, chowają się przed obowiązkami jak grosiki na dnie plecaka i wielce zmęczeni. To ja haruję, po drabinach łażę, dyndam na linach i jeszcze mam siły siedzieć wieczorami, ręcznie pranie robić po hotelach i języków obcych się uczyć w wolnych chwilach.

Postanowiłem pokazać żonie, że wszystko się da. W nocy wstałem nawet kilka razy do łóżeczka. Następnego dnia Mini ja postanowił powstać o szóstej. Spoko, ja też lubię wschody słońca raz na jakiś czas. Zostawiłem żonę, żeby się wyspała i zabrałem go ku przygodzie. Trik polega na tym, aby stopniowo dozować atrakcje. Chwila w wózku- zaraz znudzony. Chwila w chodziku- jeszcze nie chodzi. Wreszcie na rączki.

Jedną ręką trzymając Mini ja, drugą zgarniając rzeczy sprzątnąłem kuchnię, ciuchy, duży pokój, mały pokój. Wszystko się da. Potem przywiązałem go chustą, żeby mieć wolne łapy i rozwiesiłem pranie. Zasnął dzięki mojemu performance w stylu ulicznego człowieka-orkiestry grającego na gitarze, rapującego kalibra i tańczącego tango.

Tak zleciał dzień pierwszy. Żona nie skomentowała.

Drugiej nocy też wstałem parę razy, ale resztę już przespałem jak śnięty. Nad ranem znów chciałem się dać żonie wyspać. Mogłem mieć tylko nadzieję, że nie upuszczę ze zmęczenia Mini ja. Od razu przywiązałem go więc chustą.

Przez resztę tygodnia toczyłem batalię o czystość i porządek, ciszę i dyscyplinę ale… najpierw kręgosłup poprzestawiał mi się jak jenga o krok od katastrofy, a potem zacząłem mieć na wszystkie zasady (nawet własne) wyje*#%e jak dresiarz zęby. Zabawki wylądowały wszędzie tylko nie w pudełku, które kupiłem w celu zwiększenia ładu. Ciuchy olałem i zaczęły walać się po tapczanach, na szybach znów pojawiły się paćki, a książki… ja nawet nie miałem kiedy poczytać króciutkiej nowelki. W pewnym momencie przestałem zwracać uwagę na płacz Mini ja. Raz nawet puściły mi nerwy i zacząłem bić go po główce balonikiem, od czego zarykiwał się ze śmiechu.

Nie powiedziałbym, że cieszyłem się na wyjazd w delegację, bo wolałbym być z rodziną, niż znów się plątać od hotelu do hotelu, ale jakaś część mnie była wdzięczna, że będę mógł rozsunąć fotel w pierwszej klasie PKP, może nawet wywalić nogi przed siebie i wyspać się jak człowiek.

Byłem w domu dziewięć dni i wyjechałem do pracy bardziej zmęczony niż po powrocie z poprzedniego cyklu. Na dodatek kręgosłup rozbolał mnie w miejscach gdzie nigdy wcześniej nie miałem żadnej kontuzji.

img_20160921_170607Mimo wszystko dobra bratnia dusza dała mi raz dobrą bratnią radę, której się trzymam. Bo łatwo się poddać, zająć się nic nie robieniem i spocząć na kanapie tłumacząc sobie, że jest tak ciężko. A Mini ja udał się w ciągu tych dni w stopniowo coraz dalsze wycieczki i w wieku siedmiu miesięcy jechał już autobusem, PKS-em, pociągiem…

 

Reklamy

11 uwag do wpisu “O moje plecy…

  1. Mój mąż najdłużej był sam z dziewczynkami dwa dni. Przyznał mi się że pot leciał mu ciurkiem po plecach bo bardzo chciał mi udowodnić że wszystko w ciągu dnia da się zrobić. Ale bardzo szybko o tym zapomniał niestety ..

    • Idzie się zajechać. Do tego każdy kto chce młodej mamie pomóc, tak naprawdę chce potrzymać dziecko na rękach. Pomoc to jest w posprzątaniu, zrobieniu prania…

  2. Osobiście nie mam żadnej pomocy może to źle a może i lepiej. Teściowie pracują, mama moja daleko, koleżanki daleko, swoje życie mają. Absolutnie się nie żalę. Każda mama , chociażby nie wiem jak chciała pokazać całemu światu jak jest dzielna i samowystarczalna i jak nad wszystkim panuje, ma ciężko i miewa fatalne chwile zwątpienia. Pozdrawiam 😊

  3. Pelen podziw dla zony, matki ekspatki nie maja latwo, zwlaszcza jak sie mieszka w malym miescie. Przynajmniej mi sie tak wydaje, ze w duzym miescie zawsze latwiej znalesc jakas community z twojego kraju. Pozdrawiam.

  4. Hehehe… skądś to znamy 🙂
    A podróże z dzieckiem?? Warto!! Nasz najmłodszy (Tomek) w wieku 6 tygodni spał z nami pod namiotem we Włoszech i zwiedzał Toskanię 🙂
    Pozdrawiamy
    Ania i Marcel

    • Hej Wam, jak miło, że tu zaglądacie. Też jestem poniekąd Waszą rodzinką inspirowany, zresztą ogólnie od Marcela uczyłem się jak się przemieszczać w obcych krajach: Rosja, Rumunia, Ukraina, a więc soczyste pozdrowienia 🙂

      • Zaglądamy zaglądamy i z ciekawością regularnie czytamy. Jak będziesz na miejscu to zapraszamy do nas na weekend! Może razem z Jędrkami uda się spotkać ??
        A z dziećmi sporo fajnych rzeczy można robić 🙂 nasi uwielbiają namiot i góry 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s