Zaginiony aliancki samolot (Kapitan Ameryka w Gorcach)

IMG_1151„Zaczęło się od opowieści, zasłyszanych od turystów, przewodników i… grzybiarzy chodzących po Gorcach. (…) Hasło: gdzieś tam w Gorcach leży samolot pobudzało wyobraźnię; wydawało się, że gdzieś w dzikich leśnych ostępach, przerośnięty paprociami, czeka na swego odkrywcę tajemniczy wrak maszyny z drugiej wojny światowej”.

Panek, K. Wielgus „Liberator w Gorcach”, Kraków-Dębica 2001

Jeśli znajdziesz się kiedyś w Gorcach, skieruj się na drugą stronę przełęczy Knurowskiej do Ochotnicy. Tam zapytaj kogoś z miejscowych o miejsce rozbicia się Liberatora. Musisz odnaleźć właściwą dolinę prowadzącą w głąb Gorców, do końca której trzeba dojechać wąską drogą. Z miejsca gdzie kończy się asfalt rozpoczyna się piękny, godzinny spacer w stronę przełęczy Pańska Przechybka. Kiedy dotrzesz na miejsce nie zdziw się na odkrycie, że przed tobą był tam już Kapitan Ameryka.

18 grudnia 1944 roku koło przełęczy Pańska Przechybka robił się amerykański bombowiec dalekiego zasięgu B-24 Liberator „California Rocket”. Ostrzelany przez artylerię przeciwlotniczą, ścigany przez eskadrę myśliwców niemieckich i ze sprawnym tylko jednym z czterech silników zatoczył gigantyczny łuk, zrzucił na spadochronach załogę nad pasmem Lubania, Runka i Kiczory i runął w dzikich, przyprószonych śniegiem Gorcach.

Rozpoczął się wyścig na miarę filmu sensacyjnego: naziści chcieli dorwać jeńców, partyzanci uratować swoich aliantów, Rosjanie podprowadzić Liberatora, lokalni majsterkowicze pozbierać rozrzucone części bombowca, a mieszkanki Ochotnicy ożenić się z amerykańskimi chłopakami i wylecieć z okupowanej Polski do Ameryki.

Reszta to historia. Na miejscu znajdują się ciekawe tablice do poczytania. Znajduje się tam również pomnik, szałas i drzewa, na których do dziś widać ślady uderzeń Liberatora. W latach dziewięćdziesiątych miejsce to odwiedzili niektórzy z uratowanych żołnierzy (por. Spenser Felt, por. Thaddeus A. Delejewski i por. Edward S. Sichem). Nigdy jednak nie udało się odnaleźć dowódcy bombowca.

Por. pil. William Beinbrink nie wyskoczył wraz z załogą z płonącej maszyny. Do końca siedział za sterami i tajemnicą pozostaje czy przeżył, czy też zginął? Czy uratował go Kapitan Ameryka? Czy dorwali go naziści? A może Ochotniczanki? Czy też gdzieś w dzikich leśnych ostępach, przerośnięty paprociami, czeka na swego odkrywcę szkielet w zbutwiałym mundurze z rdzawym Coltem M1911 w dłoni…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s