Tybetańska Shangrila- kopiuj, wklej z fikcyjnej powieści do przewodników Lonely Planet

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

W Chinach znaleźć można replikę każdego komercyjnego produktu który przewiną lub przewinie się przez nasze ręce. To żaden sekret. Dziś jednak w Chinach znaleźć można też kopie budowli i miejsc. W mieście Shenzhen znajduje się pięćdziesięciohektarowy park zawierający pół setki replik najpopularniejszych budowli z całego świata. W tej samej prowincji (Guangdong) znajduje się też kompletna pełnowymiarowa kopia austriackiego miasteczka Hallstatt, będącego chronionym przez UNESCO zabytkiem.

Mnie jednak zafascynowała replika innego miejsca, która kopią jest i NIE jest. Shangrila, a raczej Shangri-La, a do niedawna Zhongdian to mityczna utopia, raj na Ziemi w którym niczym w Edenie panuje spokój, dobrobyt i długowieczność. A może Shangrila to metafora nirwany? Buddyjskie transcendentne miasto bytów u schyłku poszukiwań? Chińczycy znają odpowiedź, bo ogłosili, że Shangrilę znaleźli i nanieśli na mapę. Więc będąc w Yunnan pojechałem zobaczyć na własne oczy. Tym razem autobusem, nie na koniu.

Historia jest taka, że Shangrila pojawia się w książce z lat trzydziestych pt. „Zaginiony horyzont” Jamesa Hiltona. Grupa osób uprowadzona zostaje do Tybetańskiej wioski w górach, gdzie poddana jet tajemniczym próbom charakterów. Uwagę przykuwa bajkowy opis sielankowej utopi rządzonej przez mnichów. Kilka miejsc w Nepalu, Pakistanie i Chinach pasowało do opisów, ale to Chińczycy nie czekając na innych ogłosili, że Shangrilę znaleźli.

No a rajem Shangrila jest! Starówka na uboczu prężnego miasta przypomina cukierkowy plan filmowy. Wklejona w zbocza łagodnych gór, położona na wysokości ponad trzech tysięcy i poprószona śniegiem urzekła mnie do granic. Głównie dlatego że zjawiłem się poza sezonem turystycznym i było pusto i sennie. Zabawne, że w Chinach sylwester nowego roku to martwy sezon, kiedy wszyscy siedzą za stołami w domach, ale tak się złożyło i nie narzekałem.

W sylwestrową noc udałem się z moją towarzyszką podróży do klubu, gdzie bawiliśmy się razem z grupą młodych Tybetańczyków z Shangrily. Klub był w masywnym tradycyjnym budynku z płazów. Na stołach stały świece, u sufitu wisiały lasery i stroboskopy. Izba okopcona była dymem z kadzi, dookoła porozwieszane były flagi modlitewne i nie wiem czy to jeszcze tradycja, czy już profanacja. Chłopaki z którymi piłem toast za toastem tańczyli breakdance. Potem ja śpiewałem do mikrofonu (bo nalegano). Kilka osób wstało i założyło mi wtedy na szyję białe jedwabne szale i nie wiem czy w nagrodę, czy błagając żebym zaprzestał śpiewania.

O północy wspięliśmy się na wzgórze na którym znajdowała się buddyjska świątynia z ogromnym młynkiem modlitewnym. Stojąc wśród mnichów obserwowałem panoramę fajerwerków. Masywny pokaz, który przyćmił wszystkie inne przetaczające się po niebie nad Shangrilą należał do lokalnej jednostki wojskowej Armii Ludowej. Panowie z czerwonymi gwiazdami na czapach dali czadu grzmocą po niebie nieprzerwanie przez równo piętnaście minut.

Więc Shangrila naprawdę okazała się rajem i utopią. Nie mam jednak złudzeń. Jeśli zjawiłbym się w lecie, musiałbym dzielić to miejsce z gęstym tłumem. Tak to już jest jak podróżuje się po przeludnionym kraju. Poza tym stwierdzam, że ponieważ Chińczykom dobrze idzie replikowanie bajkowych miejsc, powinni wziąć się za Atlantis. Znając ich rozmach przyćmili by pierwowzór. Chętnie odwiedziłbym też złote El Dorado. A swoją drogą, to Krainę Deszczowców z „Porwania Baltazara Gąbki” już mają, to moje Yangshuo do którego powróciłem po podróży po Yunnan. W końcu leje mi tu dwieście pięćdziesiąt dni w roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s