WC, czyli 厕所

Trudno powiedzieć, żebym miał uroczą łazienkę. Jeśli przyznać jednak, że doskonałość tkwi w prostocie to Chińczycy w budowie ubikacji tą doskonałość posiedli. Z połączeniem klozetu z prysznicem spotkałem się już wcześniej, gdy mieszkałem na Bałkanach i szybko zrozumiałem, że ma to ogromne plusy. Wchodząc do łazienki nie musimy być zdecydowani za co się zabieramy i w jakiej kolejności. Chińczycy jednak poszli o krok dalej i zrezygnowali z tronu (lub raczej nigdy nie odkryli jego walorów).

Duża grupa ludzi traktuje jednak ubikację jak bibliotekę, gdzie spokojnie można oddać się lekturze. Po wprowadzeniu się do mojego pokoju przeraziła mnie wizja posiedzin bez gazety. Szybko jednak zauważyłem, że trzymanie w rękach ciężkiego obiektu pomaga utrzymać równowagę. Zaskakująco więc- im cięższa książka, tym wygodniej się kuca. Tak więc zostałem zachęcony przez moją ubikację do sięgnięcia po grube tomy. Do przyzwyczajenia się potrzeba około dwóch tygodni. Kolejnych dwóch do opanowania rozprostowywania kości po zbyt długim kucaniu. Po tym okresie, jak słyszałem wiele osób jest w stanie kolanami zatykać uszy i ma problemy z powrotem do „zachodnich ubikacji”, które szybko wydają się nienaturalne dla jelit.

Postanowiłem spisać plusy i minusy chińskiej ubikacji.

Plusy:
Koszt wykończenia całej łazienki niższy od kosztu samej umywalki z Ikei.
Łatwość w utrzymaniu czystości.
Pomocna w walce z hemoroidami (jak donoszą naukowcy).
Można się naraz wypróżnić i wyprysznicować.
Jest zabawa w celowanie.
Nie ma wojny o podniesioną/ opuszczoną deskę klozetową.
Nie ma deski klozetowej.
Nie ma problemu z obsikaną deską klozetową.

Minusy:
Jest problem z obsikaną podłogą.
Można sobie obsikać przypadkiem stopy albo nogawki. Albo nasikać do tylnej kieszeni.
Jak się wypróżnia po pijaku, to rano można znaleźć niespodziankę obok dziury.
Jest dylemat gdy się coś upuści (sąsiadowi wypadł raz z kieszeni telefon. Musiał włożyć rękę do samego końca i to w ubikacji publicznej).
Podczas mycia głowy łatwo wdepnąć nogą do kibelka.
Można sobie skręcić kostkę.
Łatwo pożegnać się z mydełkiem .
Jak się ma raczkujące dzieci to… generalnie trzeba uważać.
Wymiotować trzeba na kolanach.
Zamiast kąpieli z bąbelkami jest prysznic z bobkami.

Jedna uwaga do wpisu “WC, czyli 厕所

  1. Haha ^^
    Ja w pewien sposób już zacząłem się uzależniać od tego typu „pseudo-tronów” xD. I jest tak jak pisałeś (z jelitami). Nadmienię tylko, że temat wydalania jest dość popularnym tematem nawet przy pierwszych spotkaniach podróżników w Azji (piszę z Indii). W każdym bądź razie ostatnio w trakcie czegoś z okolic zatrucia mieszkałem w pokoju z „zachodnią” toaletą – skończyło się na tym, że aby się pożądnie wypróżnić musiałem się wspiąć na kibel i balansować na krawędziach – ale jelita od razu zadziałały lepiej (tak jakby się je lekko uciska).

    I jeszcze:
    – Jak mam czas (i w prywatnej łazience) to zdejmuję spodnie; nie opatentowałem jeszcze sprawnej metody aby uchronić się przed sikaniem w spodnie (masz coś do zaproponowania?)
    – W Kunmingu u znajomych znalazłem genialne rozwiązanie paru przedstawionych przez Ciebie problemów. Łazienka była tak mała, że w Europie wstawilibyśmy tam albo prysznic, albo toaletę (i umywalka by się w żadnej konfiguracji nie zmieściła). Chińczyki (metodą którą opisałeś) połączyli i kibel i prysznic. Aby jednak nie wpadać do dziury… Kładło się na nią taką śmieszną kratkę, na której można było stać. A jak się chciało wypróżnić to się kratkę zdejmowało. Rozwiązanie niweluje parę minusów i jeden plus (nie da się już równocześnie wypróżnić i wyprysznicować).

    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s