Agoniczny pociąg na południe

Po prześwietleniu betów i odczekaniu swojego zostaliśmy wszyscy wpuszczeni na peron. Miałem miejsce w ostatnim, szesnastym wagonie. Usiadłem obok młodego Chińczyka z rzadkim wąsem. Na imię miał Wang Li i studiował hydrologię.

Na samym początku powiedział:

– To jest może pociąg dla ludzi, którzy mają mało pieniędzy.

– Idealny dla mnie- uśmiechnąłem się.

Opuściliśmy Pekin. Dookoła rozległy się widoki płaskiej industrialnej prowincji. Równe drogi i szare budynki. Magazyny, hangary i ciężarówki nieznanych mi marek. Pociąg sunął powoli, a w dużych miastach powoli wysiadali Pekińczycy zastępowani nowymi, coraz to bardziej uśmiechniętymi pasażerami z prowincji. W chaosie krótkich postojów nie byłem w stanie wysiąść ani kupić nic do jedzenia. Próbowałem dostać się do wagonu restauracyjnego, ale wycieczka przez zapchany pociąg uzmysłowiła mi tylko, że restauracja jest zamknięta, a ja jestem jedynym białym w składzie. Również wózeczek przepychany mozolnie przez panią w fartuszku nie oferował wiele. Zostałem skazany na paczkę dziwnych chlebków przypominających pączki, które cały czas podjadałem.

W pewnym momencie dosiadła się do mnie ładna i ciekawska Chinka o imieniu Liu Wei. Zęby miała zaklajstrowane czymś, z czego można by ulepić całą krówkę. Pokazałem jej zdjęcia z domu i stwierdziła, że żyjemy tam bardzo rozrywkowo i wszyscy są uśmiechnięci.

– Ja muszę bardzo ciężko pracować- powiedziała.

Próbowałem wytłumaczyć, że i u nas nie ma lekko, ale upierała się, że mamy beztroskie życie. Spojrzałem na jej zniszczone ręce i brudne paznokcie. Na pocieszenie powiedziałem, że mieszka w pięknym ogromnym kraju.

Do wieczora zjadłem większość chlebków. Kiedy już pociąg zapełnił się dokumentnie rozbawionymi i żartującymi ludźmi, coś niedobrego zaczęło się dziać w moich jelitach. Zacząłem przepychać się do ubikacji. Przez Wanga Li z rzadkim wąsem, Liu Wei z krówką w zębach, pana z wielkimi zębami, robotników na parcianych workach, ekipę grającą w karty na pudle i inną palącą szlugi. W ubikacji z dziurą w podłodze i wiaderkiem na wodę udało mi się jedynie puścić długiego bąka. Wyglądało na to, że dostałem strasznych ruchów w jelitach i wiatrów jakie znają chyba tylko żeglarze na morzach. Ktoś dobijał się do drzwi, więc musiałem wrócić na swoje miejsce. Ból i ożywienie w bebechach przestraszyły mnie nieco. Pomyślałem że kurczę się, jak Alicja w krainie czarów, bo przecież musiała też dostać strasznych gazów. Przez chwilę bałem się, że będę musiał się hospitalizować. Wzdęcia wracały średnio co pół minuty. Nie mogąc ich powstrzymać zrobiłem jedyne co przyszło mi do głowy. Udałem, że śpię. Potem zasnąłem naprawdę.

Godzinę później (około stu dwudziestu bąków) obudziłem się zmęczony i zbity, lecz uśmiechy na twarzach Wanga Li, Liu Wei i pana z wielkimi zębami nie zgasły. Pomyślałem, że to początek wspaniałej przyjaźni.

Postanowiłem ulżyć na chwilę moim współtowarzyszom i zniknąć na chwilę w ubikacji. Wstając wykopałem niechcący zupkę chińską z rąk Liu Wei oblewając swoje jasne spodnie (rozmiar L), chińskie spodnie (rozmiar S) i jeszcze trzecie chińskie spodnie (rozmiar XS). Nawet to nie zgasiło ich uśmiechów.

Po nocy znikła męka podróży w agonicznym pociągu. Nad ranem, przy wschodzie słońca zobaczyłem bowiem widoki południowej prowincji Chin. Wszędzie rosły nieznane mi rośliny, palmy i bananowce. Pola ryżowe obrócone były na czas zimy w błoto. Drogami pomykali ludzie na rowerach. Niektórzy naprawdę mieli te śmieszne szpiczaste czapki, inni nosili po dwa kosze wiszące na bambusowych patykach opartych o ramię. Wszystko wyglądało jak w filmie i przez jakiś czas zapomniałem o wszelkich niewygodach i braku pracy. I bąkach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s