Ułan Bator Maraton- dlaczego nie polecam

Jak zwykle szukając rozrywki i wyzwań wpakowałem się w coś pokręconego. Maraton przez Ułan Bator. Miał to być (jak każdy uliczny bieg) przyjemny trucht zablokowanymi ulicami z klaszczącymi przechodniami dookoła. Ruch był zablokowany świetnie tylko w pierwszych dziesięciu kilometrach, a kiedy wybiegłem już z Ułan Bator, zaczęły się jurty ze zdziwionymi nomadami. Punkty odżywcze oferujące wodę i owoce oblegane były przez dzieci dopijające resztki napojów z butelek rzucanych na pobocze przez maratończyków oraz przez zbieraczy plastiku dla których maraton okazał się świętem. Niestety za miastem asfalt zamienił się w tragicznie popękaną nawierzchnię i powodował nierówny krok i wysiłek, aby nie skręcić kostki w jakiejś szczelinie lub dziurze. Zastanawiałem się dlaczego niektórzy Mongolscy zawodnicy zalegają w poboczach i pod mostami. Okazało się, że w połowie maratonu, na nawrotce nikt nie spisywał numerów. Oszuści skracali sobie więc trasę. Po powrocie do Ułan Bator, podczas ostatnich dziesięciu kilometrów byłem już całkiem wyczerpany. Zobaczyłem zalaną autami główną ulicę i śpiących wygodnie w radiowozie policjantów mających blokować ruch dla maratończyków. Rozpoczęło się zmaganie z ruchem i przeciskanie między autami. Ulice Ułan Bator to nie miejsce, gdzie chce się plątać po jezdni w akompaniamencie klaksonów, rozklekotanych wozów i potężnych Land Cruiserów. Zwłaszcza na krawędzi wyczerpania. Zszedłem na rozkopany chodnik, lecz tłum nie pozwalał mi biec. Musiałem przejść do marszu. Nie znalazłem punktu odżywczego zaznaczonego na mapie i powoli zacząłem myśleć jak skombinować wodę by przepłukać usta i zakurzoną twarz. Widziałem znajomego Brytyjczyka mijającego mnie środkiem ulicy pomiędzy autami, a chwile potem mongolskiego zawodnika z numerem siedzącego w taksówce uwięzionej w korku. Kiedy zbliżyłem się do centrum ruch samochodów ponownie był pod kontrolą, a zdziwieni Mongołowie gapiący się na spoconego słaniającego się białego człowieka z numerem przyklejonym na klacie zastąpieni zostali przez uśmiechniętych i klaszczących kibiców. Maraton ukończyłem w czasie 3:50.

Maraton po pustyni Gobi jest tutaj.

Jedna uwaga do wpisu “Ułan Bator Maraton- dlaczego nie polecam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s